W tak pięknych okolicznościach przyrody... ;-) czyli w ten piękny jesienny śnieżny weekend ;-) zapraszam wszystkich serdecznie na pyszną, ponoć nieco staroświecką, ale przez nas uwielbianą, do tego zdrową - herbatkę z PIGWĄ :-)
Pigwy kojarzyły mi się dotąd wyłącznie z niesamowitą konfiturą jaką do herbaty serwowała (wiele lat temu) moja śp. Babcia Jadzia. Na fali wspomnień za opatrzona w skromne owoce, zanim spróbowałam dorównać niedoścignionej w kuchni Babci, zrobiłam sok do herbaty, zamiast cytryny ;-) Smaczniejszy i dużo zdrowszy, bo prócz większej dawki wit. C zawiera też mnóstwo innych wspaniałych składników (jakich dokładnie to możecie poczytać w sieci, ja nie jestem encyklopedią i nie chcę nikogo w błąd wprowadzić).
Na początku był owoc ;-)
Potem pokrojony i mocno zasypany cukrem zamknęłam w słoiku na 24 godziny w cieple (później przechowywać w lodówce)
I jak znalazł na śnieżny weekend do gorącej herbaty :-)
Zapraszam i smacznego :-)