Korneliusz to nazwa robocza. A czemu? A bo uszyty z pomocą Kornelii ;-) Wcześniej był Kleofas, więc w tym wykroju mam już wprawę, to tym razem szybko poszło! Najpierw szybko skroiłam, oczywiście z mojego ulubionego polaru mięciutkiego. Następnie duże elementy, tułów, część głowy, zszyłam z ogromnąpomoca Kornelii :-)
Nie wygląda to idealnie (lewa strona), namęczyłam się bo a to mi za grubo pod igłą, a to się ślizga, a to co chwila jakieś "zakręty", ale w stosunkowo krótkim (w stosunku do szycia ręcznego!) czasie udało się cały tułów przygotować :-) Uszy, trąbę i stopy - ponieważ to zbyt małe elementy - doszywałam już ręcznie (w metrze, w czasie drogi do i z pracy!), dokleiłam oczka i voila: Korneliusz jak żywy ;-)
Korneliusz powędrował do małego Adasia, miłośnika zwierząt wszelakich i mam nadzieję, że ucieszył go pod choinką ;-)
A my z Kornelcią zacieśniamy naszą przyjaźń :-)



