Lirene Anti-aging

      Zanim "zasypię" Was recenzjami produktów, które dostałam do testowania (a testować i wyrażać opinię lubię, oj lubię!) chcę najpierw napisać o czymś czego nie testowałam. Co po prostu mam i szczerze polecam.
     Nie jestem maniaczką kosmetyków, nie używam ich wiele, mam kilka sprawdzonych i jestem im wierna. Chętnie próbuję nowości, ale rzadko mnie coś zachwyca. Zresztą, co chyba jest tu najważniejsze, jestem alergiczką o bardzo wrażliwej skórze, która doprawdy wybrednie akceptuje zaledwie nieliczne kosmetyki ;-) Jednym z podstawowych kosmetyków na mojej półeczce w łazience jest krem do twarzy. Zazwyczaj nawilżający, łagodzący, jednak w moim mamusinym ;-) wieku potrzeba już skórze czegoś więcej. Stosowałam wcześniej inny krem, był rewelacyjny, ale drogi :-( W lipcu tego roku w czasie zakupów w Rossmanie, wpadła mi w oko promocja na kosmetyki Lirene. Ze słyszenia znałam tą markę, ale nigdy nie używałam. Postanowiłam wypróbować. 

     Modelujący krem przeciwzmarszczkowy Lirene z serii Anti-aging Odmładzanie został ze mną do dziś i zostanie na dłużej :-) Nie zacytuję Wam całej ulotki, o kremie możecie przeczytać sobie na stronie Lirene (KLIK) a i weźcie pod uwagę, że jest to tylko jeden z produktów z całej serii (KLIK) ja mam jeszcze krem pod oczy i też używam :-) 
      Odnosząc się do treści opisu kremu i ulotki, mogę potwierdzić: odkąd go używam nie pojawiła mi się żadna nowa zmarszczka, bruzda, przebarwienie itp. Nie zauważyłam spektakularnej poprawy dotychczas istniejących oznak mojego wieku, ale nic nowego też nie zauważyłam! Ponieważ nie wierzę w cudotwórcze właściwości magicznych kremów, nie wierzę w wyjątkową kombinację naturalnych składników mającą supermoc, nie wierzę w najnowsze odkrycia kosmetologów i innych naukowców, które rzekomo w jeden tydzień zmienią skórę "mamuśki" w skórę nastolatki, mnie takie działanie kremu zadowala jak najbardziej. Mam swoje lata i tego nie da się ukryć i cofnąć. Zależy mi jedynie aby nie zaniedbywać cery i chronić ją w sposób jak najbardziej naturalny. 
    Co do naturalności: bardzo podoba mi się stosunkowo prosty skład tego kremu. Kilka znajomych składników, najwyraźniej idealnie dobranych, w odpowiednich proporcjach (zamiast kilkudziesięciu zmieszanych "magicznych" nowości, których nazwy nawet nie umiemy wymówić).
      Krem, jak zaznacza producent, ma także działanie nawilżające i ochronne. I przyznaję - odczuwam to na własnej skórze. Jest nawilżona, miękka, delikatna. Co do właściwości ochronnych, to trudno mi to jednoznacznie stwierdzić, bo co niby miało by być miernikiem? Ale ponieważ krem sprawdza się na pozostałych płaszczyznach, liczę po prostu, że i w tej kwestii producent nie kłamie ;-) 
      Zaznaczone jest, iż krem idealnie nadaje się pod makijaż - to prawda! Nie używam wielu kosmetyków do makijażu, żadne bazy pod podkład itp. Makijaż nakładam bezpośrednio na ten krem i czuję się z tym znakomicie!

      Co do właściwości kremu mogę pochwalić kilka. Dla mnie najważniejsza jest konsystencja! Nie lubię zbyt gęstych, tłustych, ciężkich kremów, które trudno rozprowadzić. Nie lubię też zbyt rzadkich, które "rozlewają się" i powoli się wchłaniają. Ten krem ma dla mnie konsystencję idealną. Jest delikatny, nie tłusty, nie ciężki, nie płynny, no po prostu jak "puszysty, kremowy balsam" jak to sama określiłam ;-) Świetnie się wchłania! Skóra po zastosowaniu jest odczuwalnie nawilżona. Dodam też, że moja wrażliwa cera zawsze źle reagowała na wszelkie kremy ujędrniające/modelujące/liftingujące; czułam się po nich jakbym twarz posmarowała czymś w rodzaju maseczki peel off: skóra była mocno napięta, aż odczuwałam nieprzyjemne uczucie ściągnięcia i bardzo mi to przeszkadzało, jakbym miała zdrętwiałą twarz ;-) Po tym kremie wcale się tak nie czuję! Mam subtelne odczucie jakby "filtra" na twarzy jednak żadnych silnych niemiłych doznań! Krem ma też delikatny bardzo przyjemny według mnie zapach. Opakowanie jest estetyczne, a informacje o składzie i stosowaniu - pełne. Dla mnie jednak jest najważniejsze, że moja wrażliwa, alergiczna, wymagająca skóra nie tylko "akceptuje" kem Lirene Anti-aging, ale naprawdę go polubiła :-) Nie dam nikomu 100% gwarancji, że na Waszej skórze ten krem się sprawdzi równie dobrze jak na mojej. Ale gwarantuję - że warto wziąć go pod uwagę :-)
     Jak wspominałam wcześniej, znam znacznie lepsze kremy, rewelacyjnie działające na mnie pod każdym względem! Jednak w opiniowaniu biorę pod uwagę jeszcze taki czynnik jak stosunek ceny do jakości. Pod tym względem - Lirene Anti-aging wygrywa z innymi znanymi mi kremami :-)

8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. To ja ci oddam krem na noc kolagenowa mlodosc bo mi lirene jakos nie podeszlo a szkoda go zmarnowac,uzywalam go raptem 5 dni

      Usuń
  2. :-)))
    A moja właśnie wybredna mordka wyjątkowo lubi! Soraya w każdej postaci mnie uczula na maksa, już nawet nie sprawdzam, a Lirene super :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ja właśnie będę teraz zwracać uwagę, odkąd od lata "testuję" z jak najlepszym skutkiem :-)

      Usuń
  4. To mój ulubiony krem. Chyba nigdy go nie zdradzę. Jest idealny do mojej cery. Szybko się wchłania, jest delikatny i lekki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny, będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz :-)